Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
One face, many incarnations

Ciężki dym z papierosa unosi się  w powietrzu, powoli wypelniając calą powierznię jej pokoju. Zasłonięte okno nie pozwala wpuścić ani jednego jasnego promienia. Panuje więc mrok, który w połączeniu z dymem, sprawia dziwne wrażenie gęstniejącego powietrza. Czuć jakąś niwytłumaczalną tajemnice, dziwny świat zrozumiały tylko dla niej.

Rozgląda się, nie stara się rozmyślać, płoche myśli biegają same w zaułkach jej wnętrza, tak samo jak oczy szybko rozglądające się po całym pomieszczeniu. Nagle marszczy brwi, nos... cała się marszczy właściwie. Coś jest nie tak... Wytęża wszystkie zmysły, zapomina o całym świecie. Już wie, brakowało jej dźwięków.. muzyka nie gra.. I to wszystko. Zastanawia się jeszcze chwilę, wybiera utwór, który najbardziej będzie pasował. Tak ją to pochłonęło, że nie zauważyła nawet jak papieros jej się wypalił. Nie przejmuje się tym. Spokojnie włącza wybraną piosenkę... Teraz może znów zapalić papierosa. Robi to więc.

Tak... teraz wszystko w jak najlepszym porządku. Ogarnia ją spokój. Teraz może porozmyślać o czym tylko chce... ale nagle zdaje sobie sprawę z tego, iż nie ma nad czym się zastanawiać. Prowadzi życie o jakim zawsze marzyła. Uśmiecha się szeroko i szczerze. Zamyka oczy. Pojawiają się jej przeróżne obrazy. Oczywiście nie tylko te szczęśliwe. Lecz te odchodzą w momencie, po co rozpamiętywać, ważne jest to co teraz, Heh, myśli sobie, wspaniale jest móc siedzieć tak, z zamkniętymi oczami, widzieć Jego, widzieć rodzinę i czuć tą beztroskę, chociaż przez moment, przedłuża ten moment jak długo tylko potrafi. Wie, że gdy otworzy oczy, odsłoni okno i wywietrzy pokój z całego tego dymu, będzie musiała wrócić do codzienności, nie martwi ją to, nie będzie się ona wiele różnić od obecnego stanu rzeczy. Istnieje jedynie możliwość napotkania problemu jednego, może dwóch, nie wie jeszcze jakich, wie jednak, że bez względu na wszystko rozwiąże je szybko i bezboleśnie...

 

I znowuż się uśmiecha tym razem w świetle dnia, miała rację wszystko jest statyczne, takie samo. Nic nie może zakłócić jej spokoju i poczucia bezpieczeństwa.


Głosuj (0)

Aguchna poniedziałek 25 październik 2010 [komentarzy 0] Pisz

Miłość i pożądanie posiadają niesamowitą zdolność do optymalnej redukcji ilości posiadanych kompleksów,


Głosuj (0)

Aguchna wtorek 19 październik 2010 [komentarzy 0] Pisz

!!!! wtf...???

Ale nikt też nie mówił, że tak to będzie...

nie chce mi się tego nawet wklepywać w klawiature... no chyba że mnie najdzie. Bo ja dziś z łóżka nie wychodze.... ;(


Głosuj (0)

Aguchna niedziela 17 październik 2010 [komentarzy 0] Pisz

Life..

Nikt nie mówił, ani nawet nie obiecywał... że będzie cały czas bajkowo, cukierkowo i kolorowo. Zawsze pojawiają się problemy ale najwazniejsze, że umiesz je pokonywac.

Ja umiem, On umie.

Nie...!?? nie.

W pojedynke wspólnych problemów nie rozwiążesz,

Koniec dygresji.

Najważniejsze, że problemy zażegnane i znów sielanka xD hehehe warto czasem sie pomęczyć, by potem wrócić do normalności....

 

This is Life and Life is Life, I love Life, I love him.


Głosuj (0)

Aguchna czwartek 14 październik 2010 [komentarzy 0] Pisz

Amazing!

Wesele... właściwie już poprawiny, niedziela w każdym razie.

nagle światła gasną, zapalają się kolorowe lampy. Klimaty takie, że opisać się nie da, no nie da!

Prowadzi ją pod głupim pretekstem, ona trzyma go zarękę i daje się prowadzić.

On zatrzymauje się, ona za nim.

On klęka, ona stoi jak wryta nie wierząc, prawdziwie nie wierząc.

Sala zamilkła w osłupieniu.

'Kochanie wyjdziesz za mnie?' - zapytał bardzo cienkim jak na niego głosem z drżeniem wyczuwalnym dosłownie w powietrzu.

Ona nie mogąc wypowiedzieć ani jednego słowa, jak zwykle skromna, pokiwała głową na zgodę, i spojrzała na niego swoimi zapłakanymi, pełnymi miłości oczami.

Chwyciła go za rękę, nakazując w ten sposób by wstał. Pocałowała go namiętnie, nie widziała otaczającego ją swiata, nie dostrzegała nic. Ważny był dla niej on, a dla niego ona.

Nagle oklaski, wiwaty, gratulacje. Musieli powrócić do rzeczywistości, jednak nie do końca myśli biegały im wokół siebie jedynie.

Miłość... !


Głosuj (0)

Aguchna sobota 9 październik 2010 [komentarzy 0] Pisz