Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby nieruchomości na mapie
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
One face, many incarnations

ekhemmmm!

No! Poirytowałam się! Pisałam, pisałam, pisałam... i straciłam wszystko! I już to nie wróci!

dziwne to wszystko. chciałam pisać o tym że to wszystko do niczego, a tu proszę... a jednak nie...

Jakie to niesprawiedliwe, że jeden malutki ruch, jednej osoby, może sprawić że czujesz się potwornie, jak malutka stłamszona istotka, przygnieciona do podłoża i unieruchomiona.

Normalnie człowiek sobie myśli, że nie można się dać tak traktować, nie można temu ulec, trzeba w walczyć, ale tak na prawdę... podświadomie się wie, iż przyjdzie taki moment, godzina zero, gdy wszystko pęknie, zapora osłabnie i nic nie będzie można już zrobić. Wtedy przeżywa się chyba najgorsze chwile życia, bo taka osobista przegrana z samym sobą, że swoją wolą dobija najmocniej.

Ja tam jednak widzę w tym jedną dobrą rzecz, rzecz która tak na prawdę jest w tym wszystkim najważniejsza. Taka lekcja życia to jest.
Załamujesz się... ale się podnosisz, i to silniejszy, odważniejszy. Wychodzisz z całej sytuacji, powiedzieć można, że zupełnie inny, nastawiony do tego zupełnie inaczej. I pomaga Ci to, przy następnej takie sytuacji nie upadniesz tak szybko, być może nie upadniesz wcale. I to ta myśl dodaje Ci otuchy, pozwala działać, robić wszystko by się podnieść. Siła, którą masz dostać jako nagrodę jest Twoim światełkiem, uśmiechem, promieniem, ciepłem...


Głosuj (0)

Aguchna poniedziałek 30 sierpień 2010 [komentarzy 0] Pisz

...lubię taki stan.

Ciemno. Zimno. Pada deszcz. Idę. Sama. Ulicami "mojego' miasta. Lubię taki stan.


Idziesz. Patrzysz na uliczne światła, na sklepowe witryny, które nie wiedzieć czemu  wyglądają lepiej w takich a nie innych okolicznościach. Słyszysz deszcz obijający się o twój parasol, o ulice i chodniki, o dachy oraz ten spływający po rynnach. Obserwujesz Samochody i pieszych. Jednak czujesz między nimi a tobą dystans, ale nie jest on złowrogi, nieprzyjazny. Tak samo nie jest zła twoja samotność.


Idziesz. Idziesz i myślisz. Rozmyślasz, zastanawiasz się. Nad czym? Sama tego nie wiem. Ale nie, nie są to myśli przepełnione melancholią jak mogło by się wydawać. Wręcz przeciwnie. Uśmiechasz się. Śmiejesz. I ten uśmiech nie schodzi ci z twarzy, gdy idziesz, gdy czekasz na autobus, i gdy już w nim siedzisz. Może dlatego, że wiesz iż niedługo będziesz w swoim ciepłym, przytulnym domu. W twojej ostoi. I że wypijesz herbatę z sokiem malinowym albo z cytryną. Jak kto woli. A może to dlatego, że wiesz że wszystkie niepowodzenia znikną prędzej czy później tak samo jak deszcz, który oglądasz zza autobusowych szyb,   w drodze do domu. I masz nadzieję, że coś cię przed nimi obroni tak jak parasol broni cię przed kroplami deszczu. "...kiedy deszcz pada, to ludzie mokną, czasami łatwiej jest po prostu zamknąć okno."


Może ten deszcz wcale nie jest taki zły. Nie możemy go uniknąć. W życiu tak samo. Problemy są. Zawsze będą. Ale w końcu mijają i znów jest dobrze.


Idziesz. Uśmiechasz się do deszczu. Uśmiechnij się tak samo do życia. Nie ugryzie cię, nie wyśmieje. Ale przyjmie z pokorą, takiego jakim jesteś. Bez zbędnych pytań. I również uśmiechnie się do ciebie. Trzeba tylko znaleźć "okno", które trzeba zamknąć.. by nie zmoknąć. Albo mieć zawsze przy sobie "parasol". Takie sobie koło ratunkowe. Na wypadek wszelki.

Trzeba być przygotowanym. Przygotowanym na problemy, i gdy nadejdzie czas należy znaleźć w sobie siłę, odwagę, na to by zamknąć "okno", na to by rozłożyć "parasol".

 

 

...............................

Obawiam się, że jak na razie to jedyny tekst, który udało mi się odzyskać... muszę bardziej pokopać.


Głosuj (0)

Aguchna niedziela 29 sierpień 2010 [komentarzy 1] Pisz

Znów nie tak jak być mialo..

heh samo to, irracjonalne zresztą, postanowienie aby się nie zmienić.

postanowienie stare, bo na rok 2009 bodajże.

tak dawno mnie tu nie było, ehhh.

bo w sumie nie warto... jakoś, moje życie nie jest niczym niesamowitym. Rok poprzedni jak i zresztą też był czasem, którego nie można ująć w żadne słowa... niestety.

Kalejdoskop.

Zawirowania.

Zmiany,

 

Koniec. I kropka. Temat wyczerpany.

 

Zdałam maturkę, idę na UŚ.

i kolejny temat po.

 

Jakoś nie czuję potrzeby pisać o sobie w wymiarze byłam tam, zrobiłam to a zamierzam tamto.

mogę pisać o sobie w wymiarze tych przemian, uczuć a przede wszystkim odczuć - rzeczywistości, ludzi, miejsc, dni, słów... wszystkiego generalnie.

 

A przede wszystkim muszę odkopać moje teksty.

przez ten czas kilka naskrobalam.

niestety dwa lub trzy nawet, i chyba jedne z lepszych przepadly... wraz z telefonem jakieś 2 miesiące temu.

a wiadome jest, że raz coś napisane, powtórnie nigdy nie będzie takie samo... nawet się za to odtwarzanie nie zabieram dlatego.

no cóż.



Aguchna sobota 28 sierpień 2010 [komentarzy 0] Pisz

????????? and what....

Hmmm... siedzę sobie siedzę i postanowilam tutaj zawitać.

Napisać... sama nie wiedząc do końca co by to mialo być... W dalszym ciągu nie wiem.

Zacznijmy od tego, że dziś po raz kolejny jestem inną osobą zupełnie, ale nie kasuje nic.... szkoda tego wszystkiego, kiedyś sobie do tego wrócę na pewno ;) nie koniecznie będzie to mile... zależy do którego opisywanego okresu mojego życia by powrócić... Zresztą nie ważne.

 

 

Teraz może tak o tym co teraz? Hmmm... nie, jeszcze nie, muszę coś tu zadzialać, pozmieniać, Szablon przede wszystkim. I opis... kiedy ja mialam 17 lat... ho ho ;D cale dwa lata temu, kawal czasu.

 

Jak tylko ogarnę system będzie comeback heh.



Aguchna sobota 28 sierpień 2010 [komentarzy 0] Pisz