Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby nieruchomości na mapie
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
One face, many incarnations

Złość i optymizm.

Podążałam w kierunku przystanku... na autobus, jak można się domyślić. Autobus uciekł. Uciekł, bo nie mogłam przejść przez boisko. I napadła mnie złość. A potem jedna mała rzecz spowodowała powrót do poprzedniego szczęścia, poprzedniej radości. Była to rzecz najmniej istotna... I tak zrodził się pomysł na dzisiejszą natkę.

Ludzie często wpadają w złość z byle powodu. Jeszcze częściej ów złość bardzo szybko mija.
Jedna rzecz może spowodować lawinę wydarzeń doprowadzających nas codziennie do szewskiej pasji.
Jedna mała rzecz, nie związana bezpośrednio z nasza osobą niweczy nasze plany lub działania, co w rezultacie jest gorsze. trudniej pogodzić się ze stratą wykonywanej już pracy niż planów i zamiarów nakłaniających nas do działania. Jedna rzecz pociąga drugą. Zauważyłam już niejednokrotnie, że jeśli w życiu zaczyna się układać tak jak sobie marzyliśmy, może podświadomie, wszystko zaczyna na łeb na szyję walić się bez większego powodu.
I tu przydaje się optymizm. W takich sytuacjach pesymiści by się załamali, złapali doła, dostali depresji lub jeszcze czegoś gorszego. Realiści zaczęliby szukać igły w stogu siana, doszukiwać się powodu tych wydarzeń, liczyć straty i zastanawiać się co zrobić by drugi raz nie dopuścić do podobnej sytuacji. A co robi optymista? optymista patrzy na to wszystko inaczej, traktuje wydarzenie jako mniejsze dobro i czeka aż powróci to większe. Sposób myślenia optymisty jest skrajnie różne od myślenia pesymisty. Dlatego, w niektórych sytuacjach tylko optymiści potrafią znaleźć coś niedołującego.
Tylko optymista potrafi na nowo cieszyć się, dlatego że coś mu się przypomniało czy coś usłyszał. Dajmy na to jakaś piosenka, niekoniecznie z jakimś konkretnym przesłaniem, osoba, która szczególnie dobrze się kojarzy. Właściwie to może być wszystko i każda osoba, ponieważ optymiści dostrzegają we wszystkim choć odrobinkę dobra. Można to porównać z jakimś lekarstwem czy sposobem leczenia. Optymista, tak jakby wynajduje sobie lekarstwo na życie. Tak jak przy drobnym oparzeniu lub stłuczeniu - najlepiej dotknąć końcówki ucha. Dlaczego? Sama nie umiem tego dokładnie wyjaśnić. Ucho "ściąga". Jest to najmniej unerwiona cześć ciała ludzkiego. Może dla tego. A może nie? to nie jest istotne. Ważne jest to, ze pomaga, a nie w jaki sposób działa. Optymizm też działa na różnych zasadach i nie one są ważne. Ważne jest to, że optymistom niejednokrotnie w życiu łatwiej od pesymistów czy nawet realistom, bo ich łatwiej doprowadzić do szewskiej pasji i trudniej ich z niej wyciągnąć.

Aguchna sobota 18 sierpień 2007 [komentarzy 11] Pisz

Pranie i nawiązanie do życia.

Gdy wieszałam pranie i sznur oraz żabki się kończyły pomyślałam: „Kończy mi się sznur, i kończą mi się żabki. Ciekawe tylko co skończy się pierwsze.”, zaraz potem przyszło mi na myśl, że ta niewiedza jest piękna bo wcześniej czy później się o tym przekonam. Tak doszłam do końca. Skończyło sie pranie równo z końcem sznura, już myślałam, że żabek też brakło, gdy spostrzegłam kilka na dnie koszyczka. Penie pomyślisz „O czym ona w ogóle pisze, jaki to ma sens?”.Bo mam zamiar zastosować historyjkę z praniem do czegoś innego. Do życia, a raczej śmierci. Ale najpierw muszę napisać coś co wyjaśni coś z dalszej części notki.
By zawiesić pranie konieczny jest sznur. Bez sznura ani rusz. Żabki to natomiast można powiedzieć, dla niektórych rzecz zbędna, no bo można pranie przewiesić przez sznur. Ja tam uważam, że pranie wisi wtedy „niestabilni”, może spaść i się pobrudzić, lub wiatr je gdzieś powieje i możliwe, że już nigdy nie zobaczymy naszej bluzki, spodni czy prześcieradła.
Teraz porównam coś do czegoś, aby odzwierciedlało to nasze życie.
Pranie to życie.
Sznur to finanse i rzeczy materialne.
Żabki to rodzina przyjaciele i inne bliskie Ci osoby.

Napisałam wcześniej, że do powieszenia prania niezbędny jest sznur, żabki niekoniecznie, a teraz porównałam ze sznurem materialne sprawy tego świata. To proste, aby żyć potrzebna nam chociaż minimalna suma pieniędzy, dach nad głową i coś co można zimą do pieca wrzucić. Co jak co ale nie uwierzę, że można bez tych niezbędnych rzeczy przeżyć.
Żabki to bliscy. Niektórzy tak jak ja uważają, że żabki są potrzebne by pranie było powieszone solidnie. Tak samo jest z naszym życiem. Są ludzie, którzy uważają, że w życiu potrzebni są ludzie wpierający Cię, tacy, którzy są przy Tobie w każdej sytuacji. W smutku, chorobie, depresji, radościach, tych małych i dużych. Inni zaś uważają takich ludzi za zbędny bagaż, liczą się dla nich tylko wpływy i kasa. Inni ludzie są dla niech zbędni i sami cieszą się ze swych kolejnych wygranych w życiu. Jeśli można to nazwać szczęściem.
I nagle pranie się kończy. Sznur również, zostaje garstka żabek...
Chyba nie trzeba tłumaczyć.
Śmierć, jest owiana, choć nie specjalnie, paktem milczenia, w niektórych rodzinach to nawet temat tabu tak bardzo sprawiający ból. Dla bliskich śmierć kogoś ważnego to wielki cios. Lecz tak naprawdę dobrze jest umierać wiedząc, że masz bliskich którzy będą o Tobie pamiętać, i że będziesz żyć dopóki żyć będzie w nich wspomnienie o Tobie.
W momencie śmierci finanse to ostatnia rzecz, o której człowiek myśli, no prawie zawsze. Liczy się to, że zostaje tych parę najważniejszych żabek w koszyczku...

Może się wydawać, że notka nie pasująca do natury bloga, że nie jest optymistyczna. Co jest mylne, ja odbieram to radośnie. Chciałabym móc umrzeć wiedząc, że są ludzie, dla których byłam naprawdę ważna, nie dlatego, że miałam pieniądze czy dobry samochód, a dlatego, iż byłam sobą i nikogo nie udawałam
Notka smutna na pierwszy rzut oka, ale gdy się głębiej przyjrzysz...
No ale nie wszystko w życiu można określić za pierwszym razem.

Aguchna sobota 4 sierpień 2007 [komentarzy 10] Pisz

Wiersz

"Przyjaciel"
U przyjaciela szukasz pocieszenia,
w chwilach całkowitego zwątpienia.
Do niego biegniesz gdy źle Ci się wiedzie,
bo przyjaciół poznaje się w biedzie.
Jesteście ponad wszystkimi, ponad układami,
dzielisz się z nim wszelkimi uczuciami.
Tymi większymi i radosnymi,
oraz mniejszymi i smutnymi.
Tylko przyjaciel zauważy fakt,
że bijecie w jeden zgodny takt.
I ogólnie jest wiadome,
że jak drzewo nieruchome,
W Twoim sercu jest miejsce,
w którym gości inne serce,
Należące do kogoś Ci potrzebnego,
przyjaciela odwiecznego.

***
I na tym CZYMŚ skończy się moja kariera z wierszami rymowanymi. Stwierdzam fakt jest do bani.

Aguchna środa 1 sierpień 2007 [komentarzy 2] Pisz