Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby nieruchomości na mapie
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
One face, many incarnations

hermetycznie zamknięta,

Tak, właśnie tak. Czasem czuję się właśnie w ten sposób. Hermetycznie zamknięta. A gdy tylko chce zrobić coś w kierunku "odhermetycznienia", że się tak wyrażę, okazuje się, iż nie jest to takie łatwe. 

Żyję, czuję, że na prawdę; jestem bardzo szczęśliwa. On jest moim szczęściem i nie mam zamiaru nigdy go utracić. Ale czemu muszę być hermetycznie zamknięta... I najgorsze, że za cholerę nie wiedziałam, że tak jest... 

Wczoraj. Tak... wczoraj sobie to uświadomiłam. Wszystko przez pracę. Moją pracę i to do tego jeszcze niedoszłą, bo dopiero co podpisałam umowę, a szkolenie mam od początku nowego tygodnia.
Można by zapytać o cóż w tym wszystkim chodzi, jak to możliwe, że ja dwudziestoletnia dziewczyna (czy może już kobieta..?) zostaje trafiona odkryciem, że zamknięta hermetycznie jest!? 

A no.... hmmm. Bo to jest tak, że zazdrość czasem na prawdę jest straszna i zakłóca normalne funkcjonowanie w świecie.... Pytam ja się, co z tego, że tam są faceci, co z tego, że się uśmiechają i co z tego, że każdy tam mówi sobie po imieniu... Przecież tam wszyscy są bardzo młodzi, to co się mają bawić w "Pan/Pani", po co, na co ja się pytam!

Okazuje się, że nie "co z tego", tylko, iż to bardzo istotne fakty są... Bo mnie tam będą podrywać, i tu zacytuje, "koledzy z pracy" i "będę sobie na kawkę teraz z nowymi kolegami chodzić"

Najpierw krzyk, oczywiście mój, wyrażający oburzenie na wszystko co usłyszałam. Potem zmiana taktyki i cierpliwe tłumaczenie mojego podejścia do owych "kolegów"

Jest dobrze już wie, że z nikim na tą całą kawę nie pójdę i uśmiechać się wdzięcznie nie będę, ale chodzi mu to po głowie, i mimo starań nie może powstrzymać się przed tym, by co jakiś czas nie napomknąć o tym.... 
-To może zamknij mnie najlepiej w pokoju!!! Zarygluj drzwi, wstaw kłódkę a w okno kratę jebnij!!! 
Nie wytrzymałam już. Cierpliwość zawsze się kończy... Wtedy dopiero dotarło do niego to wszystko, przestał. Uff, odetchnęłam. Usłyszałam jedynie ostatni raz szept przy uchu - Kocham Cię nad życie, nic nie poradzę, że chcę Cię chronić, a przy okazji jestem zazdrosny...postaram się jednak nie robić już tak nigdy więcej.

Na całe szczęście posiadamy zdolność rozmawiania ze sobą, tak by zrozumieć się całkowicie. Po jego ostatnich słowach w tym hermetycznym "kokonie", który w okół siebie poczułam, pojawiły się szczeliny. I znów, mam nadzieję, wszystko wróciło do normy.


Głosuj (0)

Aguchna czwartek 6 styczeń 2011 [komentarzy 0] Pisz